Motocykle 125 – jak rejestrowane są większe maszyny

Ustawa, która dała nam motocykle 125 na prawo jazdy kategorii B, jest wykorzystywana także niezgodnie z prawem. Zobacz jak na 125 rejestruje się duże moto.

Opublikowano dn. 27.4.2015 o godz. 10:07

Witamy miłych gości z Wykopu :)

Można się było tego spodziewać. Naturalną konsekwencją wprowadzenia ustawy o motocyklach 125 jest jej wykorzystywanie do rejestrowania większych motocykli. Zabieg stosowany w tym przypadku nie jest niczym odkrywczym. Kilka lat temu mieliśmy w Polsce wysyp 50-tek z silnikami 125 czy nawet 200.

Wystarczy wejść na chwilę na allegro, żeby znaleźć kilka maszyn, które nie spełniają wymogów ustawy, ale które sprzedający zachwalają jako pojazd na kategorię B.

motocykle 125Jak widzimy ten skuter nie spełnia absolutnie żadnych wymogów ustawy: jest za mocny, nie spełnia wymogów relacji mocy do masy, ma za dużą pojemność. Mimo tego sprzedający go Mirek bez problemu wystawi nam odpowiednie kwity, które umożliwią zarejestrowanie takiego pojazdu jako skuter o pojemności 125. Nie możemy przecież oczekiwać od urzędników z wydziałów komunikacji, że będą sprawdzać pojazdy pod kątem ich zgodności z danymi jakie deklarowane są w dokumentach.

Czy warto rejestrować większy pojazd jako motocykl 125?

Odpowiedzmy sobie na pytanie: co nam daje posiadanie większego motocykla? Te kilka koni więcej da nam delikatnie lepsze przyspieszenie. Zakładam bowiem, że jako 125 rejestrowane są głównie pojazdy o pojemności 150-200, choć nie wykluczam, że znajdą się szaleńcy, który pokuszą się także o rejestrację większych motocykli.

Czy te kilka koni więcej warte jest sporych kłopotów w razie ujawnienia tego faktu przez kontrolę policyjną? Władza wówczas ukarze i sprzedającego i kupującego. To jednak nie musi się zdarzyć przy każdej kontroli, są duże szanse, że się uda. Nie uda się jednak na pewno w przypadku jakiegoś zdarzenia drogowego. Wówczas na 100% nasz pojazd zostanie skierowany na oględziny do biegłego, który bez trudu orzeknie, że został zarejestrowany jako 125 niezgodnie z prawem. Taki stan rzeczy wygeneruje dla właściciela cały szereg atrakcji, jak m.in.:
– brak wypłaty z ubezpieczenia – za naprawę pojazdu zarówno swojego jak i ewentualnego poszkodowanego płacimy z własnej kieszeni.
– jeśli poszkodowany będzie hospitalizowany również to sprawca będzie płacił za jego leczenie.
– jeśli poszkodowany dozna trwałego uszczerbku na zdrowiu – istnieje szansa na wypłacanie mu renty przez sprawcę.
– nie ominie nas też wizyta w sądzie w związku z fałszerstwem dokumentów.

Zatem czy warto tak ryzykować? Moim zdaniem zdecydowanie nie, lepiej te kilkaset złotych jakie będą kosztować lewe papiery przeznaczyć np. na sportowy filtr powietrza i lepszy układ wydechowy. Będziecie szybsi, głośniejsi (a zatem i bardziej bezpieczni), a przede wszystkim w zgodzie z prawem.